Monday, 29 January 2018

Plany na 2018


Jak już wspominałam, miniony rok nie był dla mnie łaskawy – chociaż ładnie to wygląda z poziomu zawodowego, bo i parę publikacji, i książka, i udało się znaleźć dom dla Miasta Magów, na polu życiowo-prywatnym miałam trzęsienie ziemi. Kiedyś może opowiem, ale jeszcze nie teraz. Przez 2018 będę się musiała powolutku przeturlać - tym razem plany mam skromne i będę się trzymać przy poziomie gruntu (oby się już nie trząsł).

Będę na Fantasmagorii w Gnieźnie (9-11 luty), z następującymi punktami programu:
12.00 Fantastyczne debiuty (panel)
Krzysztof Haladyn, Aleksandra Janusz, Kajetan Kusina, Marta Kładź-Kocot, Artur Olchowy, prowadzenie: Daria Kamińska
16.00 Kolonizacja obcych planet (dla początkujących i nie tylko) – to samo co zawsze, jak zwykle updejtowane o nowe planety i nowe nowości.
(Uwaga, errata programu!)
19.00 A jednak się świeci – fluorescencyjne białka w żywych komórkach – ta jest hardkorowa. Ale są ładne kolorowe obrazki.
20.00 Popkultura a fantastyka – nie jestem pewna, o co mnie będą pytać, ale jako osoba regularnie wtykająca nos tam, gdzie jej nie chcą, mogę opowiedzieć min. o zachodniej machinie wydawniczej i innych objawieniach. (Panel).
Aleksandra Janusz, Kajetan Kusina, Artur Olchowy, Dominika Węcławek, Bartek Biedrzycki, prowadzenie: Daria Kamińska

Zjawię się na Pyrkonie i na WTK, przy czym detali jeszcze nie znam.

Poza tym chcę:

- dokończyć Ukrytą Fortecę. Termin mam na koniec września (przedłużyłam) więc osiem miesięcy; Mandala ostatecznie powstawała w takim tempie, a nie było wtedy NaNo. Ukryta Forteca będzie dalszym ciągiem magic punku, tym razem w magicznym Stambule, to znaczy to niezupełnie jest Stambuł, ale równocześnie parę innych miejsc. Jak poprzednio. Jeśli leży wam ta seria, finał też powinien.

- zrobić redakcję Mandali. Uwag nie ma znowu tak dużo i w niedzielę odklepałam wszystkie drobne, nad grubszymi muszę się chwilę zastanowić, ale nie zajmie mi to dłużej niż parę dni. Miasto magów to zupełnie inna seria niż KRŚ – cięższa, mroczniejsza, pełna bebechów i bardziej idzie w stronę samodzielnej mitologii, niż powieści przygodowej (parental warning: są wulgaryzmy, seks i bardzo dużo filozofii).

- napisać przynajmniej trzy opowiadania. Jedno do antologii, jedno do drugiej antologii, i jedno dodatkowe. W tej chwili na dwa mam pomysł – zasadniczo mam ich więcej, ale jedna z tych antologii jest okolicznościowa i trzeba tak czy siak wymyślić coś nowego. Ponieważ od lat nie piszę opowiadań, cały czas i wysiłek wkładając w powieści, będzie to pewne wyzwanie.

Czwartego kwietnia ma premierę nowa edycja DWS. Pierwsze wersje okładki już wyciekły – jest piękna, ale jeśli macie tę z dwoma nazwiskami na okładce, wstrzymajcie się z publikacją, pokażę wam wersję ostateczną. Do książki powstaje coś, o czym bym kiedyś nie marzyła i różne takie rzeczy, które dostają pisarze, jak są grzeczni.

Potem pojadę na Worldcon z katalogiem FFWoP, tym razem turystycznie z mężem. Zabiorę też nasze próbki. Wiele się nie spodziewam. In late capitalism, books buy you. Ale jestem całkiem pewna, że z kolei spodziewają się mnie tak, jak hiszpańskiej inkwizycji, więc przynajmniej wniosę trochę fermentu.

I to jest tyle. Bardzo długo biegłam, a teraz trzeba po prostu iść i patrzeć, gdzie stawiam stopy.

2 comments:

  1. To może czas na pomysł na jakąś nową serię? W końcu jedna kończysz, drugą kontynuujesz, może by jeszcze jakaś świeżynka się ulęgła? *wink, wink*

    ReplyDelete
  2. Chwilowo nie wiem, co dalej, chcę dokończyć to co mam. W zamrażarce leży sporo pomysłów, ale czas się zastanowić, czy nie lepiej zwolnić i przejść na opowiadania.

    ReplyDelete